Jak wielki jest za wielki?
Czy rozmiar ma znaczenie? No jasne! Zwłaszcza jeśli jest to bardzo duży rozmiar! Zadałyśmy kilka intymnych pytań mężczyźnie, którego ekwipunek mierzy 25 cm. Odpowiedzi nas zafrapowały…wysłuchała Jessica Knoll
Byłem nieśmiałym uczniem drugiej klasy liceum, kiedy postanowiłem zapisać się do klubu sportowego. Ta decyzja zmieniła moje życie. Po pierwszym treningu pierwszy raz w życiu znalazłem się z innymi chłopakami pod prysznicem. Gdy zrzuciliśmy spodenki, jeden ze starszych chłopaków pokazał palcem moje klejnoty i krzyknął: „Patrzcie, jakiego dzieciak ma fiuta!”.
Zapadła cisza. Wszyscy spojrzeli na mojego penisa. Coś z nim nie tak?!
– Łał – wykrztusił w końcu inny chłopak. – Jest olbrzymi!
Ufff… Przestałem się bać, poczułem dumę. Wszyscy się gapili, więc ja też spojrzałem w dół. Radosny uśmiech zakwitł na mojej twarzy. Jakbym przeczuwał, co będzie potem…
Wielka sława
Aż do tamtego popołudnia jedynym mężczyzną, jakiego widziałem nago, był mój ojciec (miałem wtedy ze trzy lata). No i faceci w pornosach. Myślałem, że ci hojnie obdarzeni przez naturę panowie mają sprzęt przeciętnych rozmiarów – byłem podobnie wyposażony.
Po incydencie pod prysznicem moja popularność niespodziewanie wzrosła. Stałem się znany jako Chłopak z Wielkim Fiutem. Do tej pory na myśl, że mógłbym poderwać jakąś dziewczynę, robiło mi się słabo. Ale świeżo zdobyta reputacja wszystko zmieniła. Dziewczyny same o mnie zabiegały. Po maturze zdałem na studia z dwoma kumplami z liceum. Przyzwyczaiłem się już, że mój penis jest moją przepustką do towarzystwa, więc robiłem wszystko, by kolesie rozpowiadali wszem i wobec (a przede wszystkim dziewczynom!) o moim przyrodzeniu.
W nagrodę czasem im go prezentowałem. Mój ulubiony trik nazwałem zegarkiem: owijałem swojego miękkiego penisa wokół nadgarstka. Wkrótce Młot, jak pieszczotliwie nazwali mój członek kumple (którzy bardzo się z nim zżyli!), osiągnął długość 25 cm! Dziewczyny wiedziały, kim jestem, jeszcze zanim zamieniłem z nimi słowo. A jeśli chciały nawiązać bliższą znajomość z Młotem – nie mogłem im tego bronić ;-)
Wielkie problemy
W całym moim życiu tylko raz kochałem się z kobietą, która nie była świadoma rozmiarów mojego penisa. To było w wakacje po pierwszym roku studiów. Pracowałem dorywczo w hotelu. Gdy kończyła się zmiana, całą ekipą szliśmy do klubu. Pewnego wieczoru wylądowałem w łóżku z jedną z dziewczyn, z którymi pracowałem. Chciałem ją ostrzec, ale… co niby miałem powiedzieć? Więc przystąpiłem do rzeczy. Po kilku minutach dziwacznych manewrów w końcu znalazłem się w środku (mój penis ma proporcjonalny do długości obwód – prawie 15 cm). Kiedy mi się udało, jęknęła: „O rany!”. Przestraszyłem się, ale to był jęk zachwytu.
Niestety, nie wszystkie dziewczyny jęczały w euforii. Żadna nie chciała na przykład kochać się w mojej ulubionej pozycji – kobieta na górze – twierdząc, że to boli.
Wielka miłość
Elizę poznałem na ostatnim roku studiów. Od razu wiedziałem, że chcę czegoś więcej niż przelotnego romansu. Dla niej jednak byłem tylko szczęśliwym posiadaczem Młota. Ale udało mi się w końcu rozkochać ją w sobie.
Moi kumple, którzy byli PR-owcami Młota, zawsze kiedy jakaś dziewczyna ze mną spała, pytali się, jak było. Elizę też spytali. Ona na to: „Świetnie, bo mam ogromną waginę”.
Spodobała mi się jej odpowiedź. No i przyszło mi do głowy, że już czas, by moi kumple i mój penis zerwali ze sobą. Przestałem go wyciągać na każde ich życzenie. I dałem jasno do zrozumienia, że Eliza będzie jedyną użytkowniczką M… yyy… mojego penisa.
To było trzy lata temu. Skończyliśmy studia. Eliza i ja zamieszkaliśmy razem. Straciłem kontakt z kumplami, a ci nowi, z pracy, nie mają pojęcia, co noszę w spodniach. Przyznaję, czasem tęsknię za renomą, jaką cieszyłem się na studiach. Wszyscy wiedzieli, że mam coś, o czym marzy każdy facet! Ale też trudno mi było przez to stworzyć poważny związek.
Kilka miesięcy temu urządziliśmy z kumplami ze studiów spotkanie po latach. Na polu golfowym.
W trakcie gry dwóm z nas zachciało się siusiu. Poszliśmy do lasu i rozpięliśmy spodnie. Kiedy wyjąłem członek, na twarzy kumpla pojawił się szeroki uśmiech. „Hej, nie widziałem go lata całe” – westchnął. Nie zrobiłem „zegarka”. Ale gdyby poprosił, kto wie…
NAGA PRAWDA
Około 3% mężczyzn dysponuje sprzętem dłuższym niż 20 cm. Ale gdyby przeprowadzić wśród nich ankietę – liczba ta skoczy do 90%.
Źródło: dr Harry Fisch, urolog, współautor książki „Size matters” (rozmiar ma znaczenie)






